fot. Tomasz Grzywaczewski
Sytuacja w Donbasie, spotkanie Salviniego, Orbana i Morawieckiego w Budapeszcie oraz projekt kanału Stambulskiego - to tematy, które poruszył Tomasz Grzywaczewski, dziennikarz i reportażysta w kolejnej audycji „Raport” na antenie Polskiego Radia Koszalin.

Sztab Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że w Donbasie minionej doby we wrogim ostrzale zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy. Siły przeciwnika naruszyły rozejm siedem razy.

Co roku na wiosnę dochodzi do napięcia na Donbasie i co roku pojawiają się doniesienia o doprowadzeniu do pełnowymiarowej wojny. Pomimo, że Donbas zniknął z gazet, to cały czas tam toczą się działania wojenne, istnieje linia frontu, dochodzi do ostrzałów i cały czas giną ludzie. Tomasz Grzywaczewski

Reportażysta dodał również, że 26 marca w trakcie ostrzału zginęło aż czterech ukraińskich żołnierzy, były to największe jednorazowe straty od początku całkowitego zawieszenia broni, które weszło w życie latem ubiegłego roku. Grzywaczewski zaznaczył, że przewidzenie, czy ta sytuacja może doprowadzić do wybuchu wojny, jest skomplikowane. Argumentem takiego wydarzenia może być trudna sytuacja prezydenta Putina tracącego poparcie społeczne.

Dziennikarz poruszył również temat współprac na rzecz renesansu Europy, które po spotkaniu w Budapeszcie zapowiedzieli premier Polski Mateusz Morawiecki, premier Węgier Viktor Orbán i szef włoskiej Ligi Matteo Salvini.

- Myślę, że Viktor Orbán jest powszechnie znaną postacią, natomiast Matteo Salvini politykiem trochę mniej znanym, ale na pewno bardzo wyrazistym liderem skrajnie prawicowej Ligi Północnej. W Budapeszcie padły pewne ogólne deklaracje i nie wiadomo jakie mają one podłoże polityczne. Na konkrety natomiast należy poczekać do kolejnego spotkania polityków, które ma odbyć się w Warszawie  - wyjaśnił reportażysta.

W „Raporcie” wspomniano też o przychyleniu się tureckiego sądu do wniosku prokuratury o wydanie nakazu aresztowania dziesięciu emerytowanych admirałów tureckiej marynarki, którzy podpisali się pod listem wyrażającym sprzeciw wobec, lansowanego przez prezydenta Turcji Erdoğana, projektu kanału Stambulskiego o długości 45 km.

Dziennikarz w trakcie rozmowy na temat projektu kanału, którego celem jest połączenie sztuczną drogą wodną Morza Czarnego z Morzem Marmara, powiedział, że wizja miasta Stambułu jako wyspy w kwestii krajobrazu jest bardzo imponująca, jednak wzbudza ona wiele politycznych emocji.

Projekt może mieć mniej pozytywny odzew od strony politycznej, a w szczególności związany z konwencją Montreux z 1936 roku, która ogranicza potencjalnie liczebność statków krajów nienadczarnomorskich w basenie Morza Czarnego. Kanał wzbudza wiele emocji, ponieważ przede wszystkim nie będzie podlegał konwencji, a także po jego powstaniu Turcja mogłaby próbować ją zrewidować, powołując się na jej nieaktualność. Tomasz Grzywaczewski

Reportażysta dodał, że celem Turcji byłoby wzmacnianie swojej własnej pozycji na Morzu Czarnym. Jak wiadomo, kraj ten jest drugą największą armią NATO, ale jednocześnie bardzo intensywnie rozbudowuje swoją marynarkę wojenną. Potencjalnie próbując wymusić zmianę konwencji, mogłaby np. blokować dostęp Państw Zachodnich, tym samym zwiększając swoją obecność na morzu.

Zapraszamy do wysłuchania „Raportu”.

jr/od

Posłuchaj

materiał Jarosław Rochowicz