fot. Chojniczanka/FB
Piłkarze z Chojnic „na własną prośbę” zepsuli sobie humory na święta. W sobotnim meczu ekip walczących o awans przegrali oni ze Skrą Częstochowa 1:3 (0:0).

W sobotnim meczu w Chojnicach można doszukiwać się wielu analogii do piątkowej rywalizacji w Bytowie. Gospodarze początkowo przeważali, otworzyli wynik, by całkiem pogubić się w ostatnich 30 minutach spotkania.

Chojniczanka w tym sezonie jeszcze u siebie nie przegrała, Skra po raz pierwszy straciła punkty na wiosnę przed tygodniem w meczu z Bytovią. Spotkanie zapowiadało się więc interesująco, z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Te przypuszczenia początkowo sprawdzały się. Gospodarze znacznie częściej byli przy piłce, prowadzili grę, strzelali, ale nie byli skuteczni.

W 25. min. Adam Ryczkowski strzelił nieznacznie obok słupka. Po chwili, po błędzie przy stałym fragmencie gry gości, ten sam zawodnik przejął piłkę i prowadził ją samodzielnie na bramkę Skry. Dosłownie w ostatniej chwili, już w polu karnym, dogonił go Krzysztof Napora i wybił mu futbolówkę spod nóg. Piłka trafiła jeszcze do innego gracza gospodarzy, ale tym razem także Napora zablokował strzał. W 33. minucie kolejnej okazji dla Chojniczanki nie wykorzystał Mateusz Klichowicz. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. Gospodarze napierali, jednak piłki w siatce nie umieścili i wśród padającego śniegu schodzili do szatni przy bezbramkowym remisie.

Ich starania powiodły się dopiero w 53. minucie. Maciej Kona dostał piłkę z prawej strony, na siedemnasty metr, uderzył precyzyjnie pod poprzeczkę i otworzył wynik spotkania. Pięć minut później Szymon Skrzypczak nie wykorzystał idealnej wrzutki z lewej strony. Stał na siódmym metrze przed bramką, uderzył głową, ale minimalnie chybił.

Tymczasem po 10 minutach od pierwszej bramki był już remis. Dawid Niedbała dostał piłkę po dośrodkowaniu z lewej strony i z bliska umieścił ją w siatce Chojniczanki. Gospodarze chcieli szybko odzyskać inicjatywę, jednak jeszcze raz na przeszkodzie stanął im słupek po strzale Ryczkowskiego w 66. minucie.

Jako, że w piłce niewykorzystane okazje się mszczą, Skra czekała na kolejny błąd defensywy gospodarzy i go bezwzględnie wykorzystała. Tym razem Piotr Nocoń w 80. minucie uderzył zza pola karnego i Chojniczance przyszło już teraz odrabiać straty i szukać choćby remisu. To się jednak nie udało.

Już w doliczonym czasie gry Damian Warnecki znalazł się w sytuacji, która była niemalże kopią tej z pierwszej połowy Ryczkowskiego. Jemu jednak nikt futbolówki spod nóg nie wybił i Skra przypieczętowała zwycięstwo w Chojnicach.

Po meczu, trener Chojniczanki, Adam Nocoń żałował m.in. że po otwarciu wyniku, jego piłkarzom nie udało się podwyższyć.

CHOJNICZANKA – SKRA CZĘSTOCHOWA 1:3 (0:0)
1:0 – Maciej Kona (53')
1:1 – Dawid Niedbała (64/)
1:2 – Piotr Nocoń (80')
1:3 – Damian Warnecki (90+1')

CHOJNICZANKA: Paweł Sokół – Paweł Czajkowski, Marcin Grolik, Martin Klabník, Michał Sacharuk – Mateusz Klichowicz (83. Serhiy Napolov), Adrian Rakowski (83. Artur Golański), Maciej Kona, Tomasz Mikołajczak, Adam Ryczkowski – Szymon Skrzypczak (72. Olaf Nowak).

SKRA: Mikołaj Biegański – Krzysztof Napora, Hubert Sadowski (55. Titas Milašius), Mariusz Holik, Adam Mesjasz, Rafał Brusiło – Lucjan Klisiewicz (31. Dawid Niedbała), Radosław Gołębiowski (79. Damian Warnecki), Karol Noiszewski, Piotr Nocoń – Kamil Wojtyra.

żółte kartki: Klichowicz – Mesjasz, Milašius, Nocoń.

kk/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

Adam Nocoń, trener Chojniczanki