fot. pixabay.com
„Napewno” i „wogóle/wogule” są najczęstszymi błędami językowymi popełnianymi w internecie w 2020 r. - wynika z raportu o polskiej ortografii, który powstał w związku z obchodzonym 21 lutego Międzynarodowym Dniem Języka Ojczystego.

Specjaliści analizowali w polskojęzycznym internecie obecność 159 rodzajów błędów przez 12 miesięcy. Z danych wynika, że błąd językowy pojawia się w internecie co 6 sekund, a internauci popełniają dziennie średnio 14 188 błędów.

15 najczęściej popełnianych błędów to: „napewno”, „wogóle/wogule”, „na prawdę”, „narazie”, „dzień dzisiejszy”, „po za tym/pozatym”, „na codzień”, „nacodzień”, „orginalny”, „muj”, „wziąść”, „conajmniej”, „niewiem”, „z przed/zprzed”, „jusz”, „złodzieji”.

Poprawne zapisy tych słów to: „na pewno”, „w ogóle”, „naprawdę”, „na razie”, „poza tym”, „na co dzień”, „oryginalny”, „mój”, „wziąć”, „co najmniej”, „nie wiem”, „sprzed”, „już”, „złodziei”. „Dzień dzisiejszy” to pleonazm, czyli błąd stylistyczny, w którym jedna część dubluje treści drugiej. Powinno być po prostu „dzień”, „dziś”, „dzisiaj ”lub „dzisiejszy”.

13 z 15 błędów powtórzyło się z czołówki ubiegłorocznego zestawienia. W 2020 r. „apropo/a propo” oraz „na przeciwko/naprzeciw” z zestawu z roku 2019 zostały wyparte przez „orginalny” oraz „złodzieji”.

Największymi źródłami błędów w polskim internecie są Facebook (31,5 proc. zgromadzonego materiału), Twitter (26 proc.) oraz YouTube (16 proc.). Na dalszych miejscach w zestawieniu znalazły się portale, fora dyskusyjne, Instagram, recenzje, Wykop i blogi.

Zdaniem autorów opracowania, wnioski z raportu są zatrważające, a internauci od lat popełniają te same błędy. „Raport wykazał, że liczba popełnianych błędów systematycznie rośnie, zaś te, które znalazły się w czołówce zeszłorocznego rankingu, wcale nie zanikły. Co to oznacza? Błędy te przywarły do codziennego języka, są popełniane powszechnie i w sposób zautomatyzowany” - czytamy w podsumowaniu raportu.

Przeciwdziałać negatywnym tendencjom można w samym internecie. „Paradoksalnie warto wykorzystać to medium do działań popularyzujących poprawną polszczyznę, w myśl powiedzenia czym się strułeś, tym się lecz” - piszą autorzy pracy i podkreślają, że Facebook, Twitter, YouTube, Instagram czy blogi mogą służyć do przekazywania wiedzy o języku w zabawny i atrakcyjny sposób, np. w formie memów albo wpisów z przykładami użycia poprawnych form.

Autorzy opracowania zwracają uwagę, że w 2020 r. większość czasu spędzaliśmy w domach, gdzie częściej korzystaliśmy z internetu - stał się on dla nas zamiennikiem miejsc, do których uczęszczaliśmy dotychczas. Dlatego też, oprócz tradycyjnych błędów językowych, analizie poddali koronamowę, czyli neologizmy powstałe w czasie pandemii. Przygotowali również słowniczek 15 covidowych neologizmów.

Do weryfikacji koronamowy posłużyły słowa nadesłane przez użytkowników mediów społecznościowych. Łączna liczba zbadanych pozycji to 698 737. Analizie poddano 15 najczęściej pojawiających się haseł - neologizmów powstałych w 2020 r. Główne źródła badanych neologizmów to: Twitter (36,2 proc.), Facebook (26,3 proc.), portale internetowe (17,2 proc.), YouTube (9 proc.) i Instagram (7,9 proc.). Analizowane przykłady pojawiły się w radiu, telewizji i prasie, w internecie, w slangu młodzieżowym, w codziennych rozmowach Polaków.

Przeanalizowane słownictwo - zdaniem autorów raportu - pokazuje dwie skrajne postawy wobec COVID-19. Pogardliwe określenia dla osób poważnie traktujących zagrożenie epidemiczne tworzą sceptycy i wyznawcy teorii spiskowych, którzy przez drugą stronę są nazywani „antymaseczkowcami”, „koronasceptykami”. Polacy często mówią o pandemii w sposób humorystyczny - „koronaparty”, „covidek”. Część neologizmów ma obelżywy charakter, jak słowo „koronaświrus”.

Raport najczęstszych błędów w internecie ukazał się po raz trzeci. Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego został ustanowiony przez UNESCO w 1999 r., ma podkreślać bogactwo różnorodności językowej świata.

PAP/rz