archiwalne zdjęcie dr. Siegfried`a Raddatz`a szefa HKA Neustettin (Związek Mieszkańców Powiatu Szczecineckiego) w Niemczech
Kulminacyjnym momentem tych tragicznych wydarzeń było podpalenie synagogi w Szczecinku - 18 lutego 1881 roku. Do zdarzenia doszło po wizycie złożonej przez Ernsta Henriciego - jednego z czołowych polityków niemieckiej prawicy.

Profesor Daniel Kalinowski z Akademii Pomorskiej w Słupsku powiedział, że antysemickie hasła w tamtym czasie padły na podatny grunt.

- Przeciętni mieszkańcy miast nie potrafili zaakceptować praktykowania judaistycznej tradycji. Nie mogli znieść, że ktoś nie wyznaje Jezusa Chrystusa a do tego ma pieniądze, umiejętności i ubiera się lepiej od nich - wyjaśnił prof. Kalinowski.

Fala pogromów rozlała się po wszystkich miastach rejencji koszalińskiej. Jak poinformował dr Kacper Pencarski z Akademii Pomorskiej w Słupsku, wydarzenia miały dramatyczny przebieg.

- Podnoszono wręcz kamienie,  niszczono własność gmin żydowskich. Pobito również wielu przedstawicieli mniejszości żydowskiej w miastach regionu. Dodatkowo, jak pisała ówczesna prasa, dochodziło do regularnych walk pomiędzy miejscową policją, a ludnością, która zbierała się  na rynkach  przed ratuszami - dodał dr Pencarski.

Zamieszki wygasły po kilkunastu dniach, a kolejna fala ruszyła w 1901 roku z Chojnic.


pg/od

Posłuchaj

prof. Daniel Kalinowski z Akademii Pomorskiej w Słupsku dr Kacper Pencarski z Akademii Pomorskiej w Słupsku