fot. PGE Turów Zgorzelec/Faceboo
W 1. kolejce Suzuki 1 Ligi MKKS Żak Koszalin pokonał na wyjeździe PGE Turów Zgorzelec 103:100. Zwycięstwo drużynie Rafała Knapa dał najbardziej doświadczony na parkiecie Jakub Dłoniak, trafiając za trzy niemal równo z syreną.

Mecz był niezwykle zacięty. Żak był na prowadzeniu przez większą część spotkania, ale nie potrafił wypracować sobie wyższej przewagi niż osiem punktów (37:29).

Ogromne emocje były w końcówce meczu. Na 13 sekund przed końcową syreną koszalinianie prowadzili 99:93. Turów nie odpuścił i po trafieniach m.in. zza łuku Arkadiusza Adamczyka i Szymona Pawlaka był remis 100:100. Wygraną podopiecznym Rafała Knapa dał jego grający asystent Jakub Dłoniak, który równo z syreną trafił za trzy.- Cieszymy się ze zwycięstwa. Nie sztuką jest wygrać, gdy „idzie”, lecz kiedy „nie idzie”. Muszę też przyznać, że roztrwonienie przez nas sześciopunktowej przewagi na 13 sekund przed końcem meczu jest „sztuką”. Trzeba teraz wyciągnąć wnioski oraz przedyskutować, co było złe - powiedział trener Rafał Knap.

Koszalinianie mieli problemy z zatrzymaniem chociażby Krzysztofa Jakóbczyka i Szymona Pawlaka. - Nie mieliśmy na nich recepty. Nie posiadaliśmy żadnych informacji o przeciwniku i jego zagrywkach. Zaskoczył nas Michał Samolak, który miał stuprocentową skuteczność za trzy, a przecież nigdy nie był strzelcem - ocenił szkoleniowiec.

Co warte uwagi, Żak po raz kolejny stworzył kilka efektownych akcji, np. alley-oop. - Artur Łabinowicz zrobił efektowny wsad. Bardzo staramy się wykorzystywać jego skoczność i atletyzm. Trzeba jednak podkreślić, że każdy mój zawodnik wniósł coś dobrego, nawet Eryk Naczlenis, który przyjął rolę głębokiego rezerwowego - dodał Rafał Knap.

Dopytywany, czy wychowanek koszalińskiego klubu będzie otrzymywał mało minut, odpowiedział: - „Zabija” go przepis dotyczący młodzieżowca. Mamy w drużynie na jego pozycji dwóch tego typu zawodników. Eryk trochę słabiej zagrał też w sparingach, ale to nie oznacza, że od razu go przekreślamy. Jeżeli będzie dobrze spisywał się na treningach, otrzyma szansę. To lubiany i szanowany przez innych chłopaków zawodnik. Cieszę się, że jest w tym zespole.

Żak w Turowie zagrał bez kontuzjowanego Mateusza Prycia. Rafał Knap nie wie jednak, kiedy powróci on do pełni zdrowia.

PGE Turów Zgorzelec - MKKS Żak Koszalin 100:103 (21:26, 22:22, 26:22, 31:33)

Turów: Szymon Pawlak 25 (4/10x3, 7 zb.), Krzysztof Jakóbczyk 22, Michał Samolak 15 (4/4x3, 8 as., 4 przechw.), Bartosz Bochno 12 (4/8x3), Arkadiusz Adamczyk 8, Michał Jędrzejewski 5, Filip Pruefer 5 (9 zb.), Maksymilian Estkowski 4, Ignacy Grochowski 2, Mikołaj Styczeń 2, Jakub Ciemiński 0, Krzysztof Wąsowicz 0.

Żak: Mateusz Kaszowski 21 (7 as.), Artur Łabinowicz 18, Wojciech Pisarczyk 18, Jakub Dłoniak 13 (2/2x3) Ajay Sanders 11, Maciej Szewczyk 8, Maciej Marcinkowski 7, Mateusz Itrich 7, Cezary Karpik 0, Eryk Naczlenis DNP.

W następnej kolejce Żak zmierzy się z Polonią Bytom. Sobotni mecz w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie rozpocznie się o nietypowej porze, o 20.00. - Jeżeli zlekceważymy Polonię, to zabierze nam ona „nasz kawałek podłogi”. Podejdziemy do tego meczu tak, jakbyśmy grali z mistrzami świata. Co do pory spotkania, to kpina. Mieliśmy wcześniej ustalone godziny meczów (pierwotnie sobotnie starcie zaplanowane było na 18.00), a nagle musimy dostosowywać się do jednej z platform streamingowych, do której zresztą nie mamy darmowego dostępu, wpływającej bardzo na PZKosz. Transparentność związku powinna być na lepszym poziomie. Nie może być tak, że trenujemy dzień przed meczem np. o 19.00 i nagle dowiadujemy się, iż spotkanie nazajutrz odbędzie się o 13.00. Zegar biologiczny sportowców po prostu tego nie wytrzyma - podkreślił szkoleniowiec.

Radosław Zmudziński

Posłuchaj

Rafał Knap, trener Żaka Koszalin