Nie spodziewałem się takiego szumu wokół tego, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej - powiedział PAP w trakcie wyzwania influencer Piotr Hancke, znany jako Łatwogang. Twórca internetowy od piątku jedzie rowerem z Zakopanego do Gdańska. Zebrał już 12 mln zł i ogłosił kolejny cel.
Łatwogang dotarł do województwa pomorskiego. Od startu pokonał już ponad 600 kilometrów. W niedzielę rano na kontach zbiórki było już 12 mln zł. Kwota ta została osiągnięta, gdy influencer miał postój na stacji benzynowej w Toruniu. - Te transmisje są dla mnie bardzo wyjątkowe. Jestem najszczęśliwszy na świecie, że udało się zebrać te 12 mln dla Maksa. Widzę co się dzieję, więc ogłaszam kolejny cel. Potrzebujemy 3,5 mln dla chorego Adasia - powiedział PAP w Toruniu Łatwogang.
Dodał, że te akcje są dla niego rodzajem sensu życia. - Zdaję sobie sprawę, że co miesiąc, czy co chwilę nie da się zbierać pieniędzy. Jestem zszokowany, że tyle osób znów będzie chciało wpłacić pieniążki. Zawsze, gdy będę miał jakiś pomysł, to będę chciał pomagać, tak jak zawsze to robiłem w sieci, ale do niedawna to nie osiągało takiej skali - powiedział w Toruniu Hancke. Towarzyszyły mu wiwaty i oklaski kilkuset osób, które zgromadziły się wokół niego w oczekiwaniu na wypełnienie celu zbiórki na poziomie 12 mln zł.
Korespondent PAP rozmawiał z Piotrem Hancke wcześniej w okolicach Suchatówki. Łatwogang zapewnił, że ma „bardzo dużo siły”. - Mamy wyrozumiałą ekipę. Chłopaki jadą ze mną (rowerzyści, którzy dołączyli do influencera - PAP). Gdyby nie oni, to już dawno bym nie jechał. Są niesamowici. Niektórzy z nich mają w nogach po 300-400 km - powiedział.
Dodał, że ma za sobą ciężką noc. - Musiałem sobie przysnąć. Postawiliśmy na krótki sen, żeby jak najszybciej dotrzeć - wyjaśnił.
- Nie spodziewałem się, że wokół tego wszystkiego będzie aż taki szum, ale bardzo się z tego cieszę. Im więcej pomocy, tym lepiej. To pokazuje, jak wspaniałym narodem jesteśmy i jak bardzo chcemy pomagać - powiedział.
Przed godz. 1 w nocy Łatwogang zrobił pierwszą od startu, półgodzinną przerwę na sen. Kolejną, nieco dłuższą, miał między godz. 5 a 6. Zasnął w samochodzie technicznym, który jedzie z nim od Zakopanego. Influencer w nocy wielokrotnie mówił, że jest zmęczony, ale „ciśnie” dla Maksa.
Na trasie, również w nocy, na poboczach ustawiają się jego widzowie, którzy biją mu brawo, pozdrawiają go i chcą zrobić sobie z nim zdjęcie. - To bardzo miłe, że jest tyle osób. Czasami pojawia się wzruszenie - powiedział PAP.
Łatwogang wyruszył z Zakopanego w piątek po godz. 16. Przed startem mówił dziennikarzom, że akcja ma charakter solidarnościowy i opiera się również na zaangażowaniu osób śledzących internetową transmisję z przejazdu. Jak zaznaczył, „każdy rodzaj wsparcia się liczy”, nawet samo oglądanie relacji, która - zgodnie z zapowiedziami - została ponownie objęta monetyzacją reklamową.
Dodał, że decyzję o organizacji wyprawy podjął krótko po zakończeniu poprzedniej zbiórki. Jak relacjonował, inspiracją były historie dzieci chorujących na DMD, a szczególnie przypadek Maksa, którego historię organizatorzy poznali dzięki wiadomości mailowej.
Influencer przyznał również, że do wyprawy przygotowywał się w krótkim czasie, a jej przebieg zależy od warunków i możliwości fizycznych. Według wcześniejszych zapowiedzi przejazd z Zakopanego do Gdańska miał potrwać około 40 godzin. Łatwogang podkreślał też, że nie ma szczegółowo wyznaczonej trasy, a przez całą drogę towarzyszy mu grupa znajomych jadących samochodem technicznym.
Przed startem zapowiadał, że po dotarciu do Gdańska ruszy także w drogę powrotną do Zakopanego. W połowie trasy zrezygnował jednak z tego planu ze względu na stan zdrowia.
Organizatorzy zbiórki podkreślają, że pieniądze są przeznaczone na terapię genową dla chłopca, której koszt wynosi około 15 mln zł. Od października 2025 roku udało się zgromadzić ponad 3 mln zł, a do zebrania pozostawało około 12 mln zł.
Piotr Hancke wyruszył z zamiarem zebrania 12 milionów złotych na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Suma ta znalazła się na liczniku dziś przed godziną 9. Wtedy Łatwogang - podczas jednego z postojów - ogłosił, że jedzie dalej i rozpoczyna zbiórkę dla innego chłopca (Adasia) cierpiącego na tę samą chorobę. Potrzebne jest 3 i pół miliona złotych. Obecnie na koncie zbiórki jest już ponad 2 miliony 900 tysięcy złotych.
Poprzednia akcja charytatywna Łatwoganga zakończyła się zebraniem ponad 251 mln zł dla fundacji Cancer Fighters. Transmisję internetową z tamtego wydarzenia, trwającą ponad dziewięć dni, oglądało w szczytowych momentach ponad 1,5 mln widzów.
PAP/IAR/aj