Referendum dotyczące odwołania wójta Przechlewa przed upływem kadencji jest nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji - potwierdził w poniedziałek dyrektor słupskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Witold Niemkowicz. Wójt Andrzej Żmuda Trzebiatowski pozostaje na stanowisku.
Szef słupskiej delegatury KBW potwierdził, że wynik referendum wskazuje jednoznacznie, że jest ono nieważne, bo wzięło w nim udział mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu.
W wyborze wójta Przechlewa w 2024 r. wzięło udział 2767 osób. Dlatego, aby referendum było ważne, potrzeba było 1661 głosów. W niedzielnym referendum wzięły udział 1133 osoby, co dało frekwencję na poziomie 24,43 proc. Żmuda Trzebiatowski nie został odwołany. Za jego odwołaniem opowiedziała się zdecydowana większość uczestników referendum - 1047 osób.
Mieszkańcy gminy Przechlewo w referendum odpowiadali na pytanie „Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Andrzeja Żmudy Trzebiatowskiego Wójta Gminy Przechlewo przed upływem kadencji?”. Głosowanie przeprowadzono w dziewięciu obwodowych komisjach wyborczych. Uprawnionych do głosowania było 4638 osób.
W 2024 r. wójt został wybrany w drugiej turze. Głosowało na niego wtedy 1386 osób (50,62 proc.). Żmuda Trzebiatowski startował z KWW Porozumienie dla gminy Przechlewo. Wójtem jest, z przerwą na kadencję 2018-2024, od 2005 r., gdy wygrał przedterminowe wybory zarządzone po śmierci ówczesnego włodarza Przechlewa.
Grupa mieszkańców gminy potrzebę referendum uzasadniała 17 grudnia ub.r. „kontrowersyjnymi wydarzeniami z udziałem wójta”. Zawiadamiając o zamiarze jego przeprowadzenia, inicjatorzy wskazywali „na utratę zaufania” do wójta, na jego „negatywny wpływ na wizerunek gminy Przechlewo i jej mieszkańców”. W ich ocenie wójt nie bierze „odpowiedzialności za swoje czyny” i nie działa aktywnie dla „dobra gminy”.
28 listopada 2025 r. ok. godz. 17, zgodnie z ustaleniami policji, wójt spowodował kolizję drogową i uciekł z miejsca zdarzenia. Zatrzymany tego samego dnia w organizmie miał 1,5 promila alkoholu. Noc spędził w policyjnym areszcie. 29 listopada ub.r. usłyszał zarzuty. Za prowadzenie samochodu i spowodowanie kolizji, będąc w stanie nietrzeźwości grozi mu do 3 lat więzienia. Śledczym, o czym informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk, podejrzany przyznał się do winy, przy czym odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bytowie. Prok. Wnuk podał, że w przeszłości podejrzany był już karany sądownie za podobne przestępstwo, ale wyrok ten już uległ zatarciu.
PAP