fot. prk24.pl
Wiceminister środowiska i klimatu oraz szczecinecka posłanka Prawa i Sprawiedliwości, która w czwartek była gościem porannego „Studia Bałtyk”, w ten sposób skomentowała wczorajszą debatę sejmową.

Obrady sejmu dotyczyły m.in. tematu powiązania budżetu unijnego z praworządnością.

- Premierowi, który broni interesów naszego kraju, stając przeciwko pozatraktatowemu interpretowaniu przepisów Unii Europejskiej, zarzuca się, że jest zdrajcą narodu. (…) A my dziś bronimy Polski i każdego innego kraju członkowskiego przeciwko któremu, jeśli komuś się zachce za parę miesięcy, może być wytoczona właśnie taka armata. Ktoś powie: wprawdzie nie mamy do tego prawa, ale nie podoba nam się co robicie w waszym kraju i zablokujemy wam środki. Takie powiązanie ma charakter uznaniowy, którego nie chcą dostrzec dzisiaj przedstawiciele opozycji. W moim przekonaniu nawet gdyby  ten mechanizm nie był uznaniowy, to jeśli wciąż będzie niezgodny z traktatami i nie możemy go poprzeć - skomentowała Małgorzata Golińska.

Posłanka odniosła się również do ostrego języka wczorajszej debaty sejmowej.

- Gdyby byłaby wola obu stron - zarówno opozycji, jak i partii rządzącej - do tego, żeby porozmawiać, to naprawdę wiele tematów udałoby się nam rozwiązać. Tylko mam wrażenie, że tej woli nie ma. Ktoś, kto mówi, że siądzie do stołu, żeby wypracować dobre rozwiązania czuje, że na tym przegra. Dlatego wybiera wyjście na ulice, krzyk, bycie wulgarnym, bo uważa, że tak zyskuje popularność i poparcie - oceniła posłanka PiS. - Naprawdę można pracować dla Polski zachowując swoje wartości, ale nie będąc przy tym wulgarnym i nie doprowadzając do eskalacji konfliktu. O to właśnie apeluję do obu stron - dodała.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

ak/kc

Posłuchaj

rozmowa Aleksandry Kupczyk z Małgorzatą Golińską