fot. Piotr Ostrowski
fot. Piotr Ostrowski
fot. Piotr Ostrowski
fot. Piotr Ostrowski
fot. Piotr Ostrowski
fot. Piotr Ostrowski
Cała wspólnota kapucynów z San Giovanni Rotondo, poza trzema braćmi, jest zakażona koronawirusem. Wielu z nich ma objawy choroby. Do wspólnoty tej należał Ojciec Pio. San Giovanni Rotondo to popularne miejsce dla pielgrzymów z Polski. W zeszłym roku sanktuarium odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Wśród nich także ekipa Polskiego Radia Koszalin, która przygotowała stamtąd audycję Radiowy Klub Obieżyświata.

- Od tej chwili bracia będą odprawiać msze święte bez udziału wiernych. Do podjęcia takiej decyzji zmusiła nas niestety obecna dramatyczna sytuacja pandemiczna - wyjaśnił miejscowy biskup Franco Moscone.

Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej pozostaje otwarte dla wszystkich wiernych, którzy chcą wejść na modlitwę, ale we mszy odprawianej przez wspólnotę można od teraz uczestniczyć wyłącznie za pośrednictwem internetu i telewizji.

Biskup Franco Morone porównał obecną sytuację do tej sprzed 102 lat. Wówczas bracia, wraz z Ojcem Pio, zostali zakażeni przez grypę hiszpankę. W San Giovanni Rotondo, które wówczas liczyło mniej niż 10 tysięcy mieszkańców, w ciągu dwóch miesięcy zmarło około 200 osób. Także sam Ojciec Pio w pierwszej połowie października 1918 roku zaraził się wirusem grypy i spędził ten czas w łóżku. Swój ból ofiarował za zbawienie dotkniętych epidemią.

Ślad tej choroby możemy znaleźć w liście Ojca Pio do swojego prowincjała, o. Benedetta: - Piszę do Ciebie po bardzo długiej ciszy. Leżałem w łóżku z powodu grypy hiszpanki, która także tutaj powoduje dużą śmiertelność.

O tym, że Ojciec Pio wyszedł cało z choroby, choć nadal czuł się słaby i obolały, dowiadujemy się z listu napisanego 27 października do jednej z jego córek duchowych, Antonietty Vony. Wyzdrowiał niecałe trzy tygodnie po zakażeniu.

IAR/rz