fot. pap
Zbudujemy równowagę w polityce zagranicznej, bazując na interesach Mołdawii, a także będziemy prowadzić pragmatyczny dialog ze wszystkimi krajami, w tym z Rumunią, Ukrainą, państwami europejskimi, Rosją i USA – zapowiedziała Maia Sandu, która wygrała niedzielne wybory prezydenckie, zdobywając 57,75 proc. poparcia.

W swoim pierwszym wystąpieniu po ogłoszeniu jej zwycięstwa Sandu zapowiedziała także konsultacje z liderami mołdawskich partii politycznych w celu „rozwiązania problemów, z którymi borykają się obywatele”.

„Moje priorytety to przerwanie rozkradania pieniędzy państwowych i mechanizmów korupcyjnych oraz przyciągnięcie środków do gospodarki” – zapowiedziała była premier, liderka centroprawicowej partii PAS (Działania i Solidarności), cytowana przez rosyjską agencję TASS.

Jak zaznaczyła, zamierza także bronić praw mniejszości etnicznych. „Nie przegraliście. Będę zdobywać wasze zaufanie konkretnym działaniem” – oświadczyła, przechodząc na język rosyjskich. „Zbudujemy kraju, w którym obywatele wszystkich narodowości będą czuli się bezpiecznie, a ich prawa – w tym do używania własnego języka – będą zapewnione” – powiedziała.

Sandu, jak mówiła, zamierza walczyć z korupcją i pomagać firmom, które ucierpiały z powodu kryzysu koronawirusowego. „Dla mnie stanowisko prezydenta to nie przywilej, a praca” – podkreślała.

„Chcę, aby Mołdawię przestano kojarzyć z biedą, korupcją i emigracją” – oznajmiła Sandu, którą cytuje portal Newsmaker.md.

Sandu w niedzielnej II turze wyborów prezydenckich pokonała dotychczasowego prezydenta Igora Dodona, zdobywając 57,75 proc. głosów. Uważany za prorosyjskiego Dodon straszył, że w przypadku zwycięstwa Sandu będzie prowadzić politykę prozachodnią i pogorszy relacje z Rosją.

Prezydent Rosji Władimir Putin znalazł się wśród liderów, którzy już pogratulowali Sandu zwycięstwa. W nocie gratulacyjnej wyraził nadzieję, „że jej działalność na stanowisku głowy państwa będzie sprzyjać konstruktywnemu rozwojowi relacji między dwoma krajami”.


 pap/ma