fot. prk24.pl
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, brak maseczki stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób. Koszalińska straż miejska skierowała już trzy tego typu wnioski do sanepidu, który może nałożyć kary.

O dwóch kobietach łamiących przepisy straż miejską poinformowała dyrektorka jednego z koszalińskich przedszkoli.

- Dostaliśmy informację, że do placówki przyszły matki, które nie zakrywały ust i nosa. Funkcjonariusze chcieli im wręczyć mandaty karne, ale skorzystały one z prawa do odmowy przyjęcia mandatu. Skierowaliśmy więc wnioski do sądu o ich ukaranie. Kobiety, które można określić mianem koronasceptyczek, odmawiały też zasłonięcia ust i nosa, co jest rażącym naruszeniem przepisów. Dlatego skierowaliśmy sprawę do koszalińskiego sanepidu w celu wszczęcia postępowania administracyjnego - powiedział Polskiemu Radiu Koszalin Piotr Simiński, komendant koszalińskiej straży miejskiej.

Do sanepidu trafiła też sprawa zatrzymanej na ulicy mieszkanki miasta, która nie miała zasłoniętych ust i nosa. - Pani odmówiła przyjęcia mandatu i maseczki ochronnej, którą miała zakryć usta i nos. Zadeklarowała, że nie będzie się stosować do przepisów, dlatego także w jej przypadku podjęliśmy decyzję o skierowaniu sprawy do sanepidu - dodał komendant Simiński.

Policjanci i strażnicy miejscy w ostatnich tygodniu przeprowadzili też 57 kontroli w sklepach i dyskontach spożywczych. Pouczyli 37 osób, a 21 ukarali mandatami.

Maksymalna kara, którą może nałożyć sanepid to 30 tys. złotych. Najwyższy mandat za brak maseczki to półtora tysiąca złotych.

ak/ar

Posłuchaj

komendant Piotr Simiński o interwencji w przedszkolu
komendant Piotr Simiński o ukaraniu mieszkanki, która nie miała maseczki