fot. prk24.pl
Sąd Apelacyjny w Szczecinie przedłużył Miłoszowi S. tymczasowy areszt do 10 listopada 2020 r. – poinformował PAP we wtorek rzecznik sądu Janusz Jaromin. Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wnosiła o pozostawienie podejrzanego organizatora escape roomu w areszcie do 25 grudnia.

- Sąd apelacyjny podtrzymał stwierdzenie, że nadal istnieją przesłanki ogólne i szczególne do stosowania tymczasowego aresztowania Miłosza S. i przedłużył go do 10 listopada 2020 r. - poinformował sędzia Jaromin o wydanym we wtorek na posiedzeniu niejawnym postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

Podkreślił przy tym, że sąd nie uwzględnił w całości wniosku prokuratora, który wnosił o przedłużenie aresztu do 25 grudnia 2020 r.

- Sąd uznał, oceniając wniosek, iż zakres i charakter czynności wskazanych we wniosku, które prokurator zamierza jeszcze przeprowadzić, nie dotyczą wprost podejrzanego czy też współpodejrzanych. Nie istniały żadne obiektywne przeszkody, żeby te dowody przeprowadzić w okresie dotychczasowym zbliżającego się do dwóch lat śledztwa - zaznaczył sędzia Jaromin.

W ocenie sądu ten blisko dwumiesięczny okres powinien być wystarczający do zakończenia tego postępowania.

Jak podał sędzia Jaromin, sąd uznał, że jeśli prokurator dostrzega potrzebę wyjaśnienia ewentualnych nieprawidłowości w działaniach wszelkich służb obsługujących zdarzenie z 4 stycznia 2019 r. i chce to prowadzić w ramach tego postępowania, to musi rozważyć zasadność dalszego stosowania tymczasowego aresztowania podejrzanego.

- Areszt ma służyć zabezpieczeniu prawidłowości toku postępowania, w tym przede wszystkim w zakresie dotyczącym podejrzanego. Jeżeli te okoliczności odpadną, to dalszy tok postępowania, w przekonaniu sądu, będzie wymagał rozważenia, czy przypadkiem nie należy zastosować środków nieizolacyjnych wobec podejrzanego - zaznaczył sędzia Jaromin.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, mówiąc PAP 16 września o złożonym wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztowania Miłoszowi S. o kolejne trzy miesiące podkreślił, że nie ustały dwie przesłanki go uzasadniające. To zagrożenie surową karą i obawa matactwa, choćby ze względu na to, że w postępowaniu podejrzane są dwie osoby z rodziny Miłosza S.

Ponadto zaznaczył, że prokurator czeka jeszcze na dwie opinie biegłych. Mają wyjaśnić, czy działanie służb ratowniczych na miejscu zdarzenia - straży pożarnej i służb ratowniczo-medycznych - było właściwe, czy ewentualnie są w tej sprawie jeszcze inne osoby, oprócz tych, które usłyszały już zarzuty, mogące przyczynić się do śmierci dziewcząt. Prok. Gąsiorowski podkreślił, że wyjaśnienia tej kwestii domagali się także rodzice ofiar pożaru.

Opinię z zakresu działania straży pożarnej zlecono Szkole Głównej Pożarnictwa w Warszawie, tę dotyczącą kwestii działania służb ratowniczo-medycznych wykonają eksperci z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej PUM w Szczecinie. Biegli do sporządzenia obu opinii zostali powołani. Obie powinny być gotowe w listopadzie.

Prok. Gąsiorowski podkreślił, że prokuratura planuje zakończyć śledztwo do 31 grudnia. Do tego dnia zostało ono przedłużone postanowieniem prokuratora regionalnego w Szczecinie.

29-letni Miłosz S. z Poznania jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie w Koszalinie 4 stycznia 2019 r. i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt. Tożsame zarzuty usłyszały w październiku 2019 r. jeszcze trzy osoby: Małgorzata W. - babcia organizatora escape roomu, która rejestrowała działalność, Beata W. – matka podejrzanego, która współprowadziła działalność, i Radosław D. - pracownik escape roomu.

Podejrzanym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Miłosz S. w areszcie, który był mu przedłużany, przebywa od 7 stycznia 2019 r. Ten środek zapobiegawczy jest stosowany też wobec Radosława D. od 19 października 2019 r.

Do tragicznego pożaru w escape roomie To Nie Pokój w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia 2019 r. po godz. 17. Zginęło w nim pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy III d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Według wstępnych ustaleń prokuratury, przyczyną pożaru był ulatniający się z butli gaz (butle zasilały piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Jedyne okno w pomieszczeniu od wewnątrz było zabite deskami, od zewnątrz było okratowane. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia 2019 r. Dziewczęta spoczęły obok siebie na koszalińskim cmentarzu komunalnym.