konferencja prasowa w słupskim schronisku
Przed konferencją prasową, radni wspólnie z dziennikarzami obejrzeli obiekt i zapoznali się z jego funkcjonowaniem.

- To kolejna inwestycja w Słupsku, która została zaniedbana. Uważam, że w etapie projektowania powinni brać udział również przyszli użytkownicy, którzy zgłaszaliby swoje sugestie oraz uwagi - powiedział Tadeusz Bobrowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Słupsku.

- Lista niedociągnięć projektowych i wykonawczych jest długa. Nie wszystkie wady uda się naprawić we własnym zakresie. Na szczęście obiekt jest na gwarancji i wykonawca inwestycji powinien się zająć m.in. śliskimi posadzkami. Niestety, ciągle jest jeszcze sporo do roboty, np. w kwestii drzwi, których bez przełożenia klucza nie można otworzyć od środka - powiedziała Barbara Aziukiewicz, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które jest operatorem schroniska.

Po wizycie w schronisku jego mankamenty podsumował radny PiS Łukasz Jaworski: - Tutaj nic nie trzyma się całości. Wszystko jest nie tak, jak powinno być. Drzwi nie działają, a w pomieszczeniach jest bardzo dużo niedoróbek. Nie wiem, kto projektował ten obiekt.

- W najbliższym czasie radni z komisji rewizyjnej zajmą się tematem wykonania inwestycji schroniska dla zwierząt i sprawdzą, czy wykonano ją prawidłowo i gospodarnie - zapowiedział Jacek Szaran, radny z klubu PiS.

- Na samo ogrzewanie schronisko wydaje miesięcznie tyle, ile łącznie zapłaciło za cały poprzedni rok. Szkoda, że nie udało się zaprojektować ogrzewania podłogowego w kociarni - dodała Barbara Aziukiewicz.

Budowę nowego schroniska przy ulicy Sportowej rozpoczęto w lutym 2018 roku. Obiekt oficjalnie otwarto 22 czerwca. Koszt inwestycji to ponad siedem milionów złotych.

jż/iw