fot. pxhere.com
Zatrzymany w Polsce 32-letni Rosjanin próbował przewieźć je do Dagestanu. Zwierzęta, które są w złym stanie, trafiły m.in. do ZOO w Poznaniu i Sieroczynie koło Człuchowa.

Dyrektor poznańskiego ogrodu zoologicznego Ewa Zgrabczyńska mówi, że teraz tygrysy wypoczywają i grzeją się. Są karmione bardzo ostrożnie, bo przez wiele dni nie miały dostępu do odpowiedniego jedzenia. Ewa Zgrabczyńska mówi, że po zachowaniu zwierząt widać, jak źle były traktowane. Jest wśród nich wyjątkowo agresywna tygrysica, jest też wycofany tygrys, który nie czyści futra, co jest u zwirząt objawem choroby.

Jak twierdzi dyrektor Ewa Zgrabczyńska stan tygrysów powoli się poprawia, ale zwierzęta nadal są na granicy życia i śmierci. W przyszłym tygodniu ZOO chce zacząć przygotowania do transportu pięciu tygrysów do Hiszpanii, gdzie mają znaleźć schronienie na stałe. Dwa na razie zostaną w Poznaniu, dopóki postępowania nie zakończą śledczy. W dokumentach przewozowych nie zgadzały się podstawowe informacje dotyczące zwierząt, np. ich płeć.

Ze względów bezpieczeństwa pracownicy zoo nie mają bezpośredniego kontaktu z uratowanymi tygrysami. Jedzenie podawane jest przez kraty, by zmniejszyć ryzyko. Podczas rozładowywania klatek pracownikom ZOO towarzyszyli uzbrojeni funkcjonariusze policji.

Włochy przymierzają się do całkowitego zakazu występów zwierząt w cyrkach. W ocenie Ewy Zgrabczyńskiej to oznacza, że transportów takich jak ten zatrzymany na granicy polsko-białoruskiej, jest i będzie więcej. Według niej nie jest to jednostkowa sytuacja, bowiem transfery zwierząt z południa Europy i Afryki cały czas trwają.

Ogrody zoologiczne w Polsce niechętnie biorą na siebie rolę pogotowia i azylu dla zwierząt, które wymagają pomocy. Wrocławskie ZOO przekazało 20 tysięcy złotych na pomoc w ratowaniu tygrysów. Władze poznańskiego ogrodu zoologicznego chciałyby, żeby ogród pełnił rolę azylu dla zwierząt, które wymagają leczenia i rehabilitacji. Do powstania stałego azylu potrzeba jednak 6 milionów złotych.

IAR/rż

Czytaj więcej