fot. Krzysztof Klinkosz
Chodzi o tak zwane radary pasywne. Nie emitują one własnego promieniowania, dzięki czemu są o wiele trudniejsze do wykrycia. Jednocześnie - wykorzystując fale elektromagnetyczne pochodzące z nadajników powszechnych radiowych, telewizyjnych czy nawet telefonii komórkowej – pozwalają z odległości kilkuset kilometrów wykryć jednostki potencjalnego agresora.

Według naukowców i przedstawicieli wojska, takie radary stanowią przełom podczas kontrolowania przestrzeni powietrznej i dają dużą przewagę na potencjalnym polu walki.

- To radary, które nie promieniują, więc są trudniejsze do wykrycia, a w niektórych sytuacjach praktycznie niewykrywalne. To na polu walki daje niesamowitą przewagę. Dodatkowym plusem jest to, że antena takiego radaru nie musi się obracać, jest więc łatwiejsza do wykonania. Ten nowoczesny radar po prostu jedynie słucha tego, co jest w eterze - m.in. sygnału państwa radia i wykorzystuje te dane do wykrywania samolotów - wyjaśnia ppłk Paweł Zygmunt z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Jeden z twórców testowanego w Dąbkach polskiego systemu radaru pasywnego, prof. Piotr Samczyński z Politechniki Warszawskiej podkreśla, że Polacy są liderami w tej technologii: - Technologia radiolokacji pasywnej - rozwijana w Polsce od 20 lat - jest wciąż pionierska na świecie. O tym, że jesteśmy o krok przed innymi krajami świadczyć może fakt, że to właśnie pod polskim kierownictwem dwie grupy NATO pracują nad wdrożeniem tej technologii do wojska.

Polski system radaru pasywnego już wkrótce przejdzie ostatnie badania i będzie gotowy do wdrożenia.

kk/ar

fot. Krzysztof Klinkosz
fot. Krzysztof Klinkosz
fot. Krzysztof Klinkosz

Posłuchaj

ppłk Paweł Zygmunt z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych
prof. Piotr Samczyński z Politechniki Warszawskiej