fot. Przemysław Grabiński
W miejscowości Witankowo kilkanaście osób z transparentami przechodziło przez przejście dla pieszych.

W ten sposób protestujący domagali się wypłaty zaległych pieniędzy za wykonane już prace i usługi: - Zwodzili nas, że dziś, jutro, pojutrze, za tydzień lub w piątek otrzymamy swoje pieniądze. Niebawem zostanę bankrutem. Każdy z nas ma rodziny i płaci składki lub spłaca swoje zobowiązania. Co dalej? Jesteśmy bezsilni.

Przedstawiciele firm, które były podwykonawcami prac i usługodawcami dla głównego wykonawcy, czyli spółki Energopol ze Szczecina, domagają się pieniędzy od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
GDDKiA, w związku z wnioskiem Energopolu o upadłość i trwającym postępowaniem restrukturyzacyjnym, wdrożyła płatności bezpośrednio dla podwykonawców.

Jednak - jak powiedział Mateusz Grzeszczuk, rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA - sytuacja jest skomplikowana, bo - zgodnie z przepisami - nie za wszystkie umowy Generalna Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad może zapłacić w ramach tzw. solidarnej odpowiedzialności: - Te umowy były różne. Każda sprawa musi być traktowana indywidualnie. Wypłaciliśmy 22,5 miliona złotych na obwodnicy Wałcza, a na wszystkich inwestycjach tej spółki w województwie zachodniopomorskim - około 38 milionów złotych.

Po zakończeniu blokady na krajowej dziesiątce przedstawiciele GDDKiA spotkali się protestującymi i wyjaśniali poszczególne przypadki.

Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, prace na budowie obwodnicy Wałcza trwają, ale ich tempo nie jest zadowalające. Spółka Energopol zobowiązała się zapewnić przejezdność obwodnicy do końca roku. GDDKiA stale monitoruje postępy prac.

pg/rż

fot. Przemysław Grabiński
fot. Przemysław Grabiński
fot. Przemysław Grabiński
fot. Przemysław Grabiński

Posłuchaj

Mateusz Grzeszczuk, rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA
protestujący