Józef Andrysiów wskazuje miejsce, gdzie wilki zaatakowały jego stado owiec (fot. Mateusz Sienkiewicz)
Matka z dwójką tygodniowych jagniąt oraz kotna owca zostały zagryzione na pastwisku. Do zdarzenia doszło w Tarmnie koło Barwic.

Zwierzęta zostały zaatakowane przez wilki, które o poranku wyszły z pobliskiego lasu. Józef Andrysiów, właściciel stada, był świadkiem tego zdarzenia: - W pewnym momencie owce zaczęły uciekać. Zauważyłem wilka, który obgryzał jedną z owiec. Chciałem zrobić zdjęcie, ale wilk uciekł, gdy mnie zobaczył.

Przed niespełna rokiem na pastwisku tego samego gospodarza wilki zagryzły 10 owiec. Właściciel stada obawia się, że zwierzęta niebawem mogą powrócić, bo dotychczasowe sposoby ochrony nie pomagają: - Pastuch elektryczny nie zdaje egzaminu, bo owce w niego wchodzą i go rozrywają. Ciągną za sobą te druty i wówczas są jeszcze łatwiejszym celem ataku. A po tegorocznej suszy owce szukają zielonej trawy na tak dużym terenie, że jego ogrodzenie jest niemożliwe.

Hodowcy z gminy Barwice już wielokrotnie skarżyli się na wilki atakujące zwierzynę. Władze gminy wystosowały nawet specjalny apel o odstrzał drapieżników. Do tego wniosku negatywnie odniósł się Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska.

ms/ar

Posłuchaj

Józef Andrysiów o ataku wilków
Józef Andrysiów o próbach powstrzymania wilków