fot. Marcin Prusak
Za tydzień sąd okręgowy w Słupsku wyda wyrok w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w 2015 roku w Piaskowej koło Lęborka. 32-letni mężczyzna został przysypany ziemią podczas kopania studni.

Wcześniej sąd rejonowy w Lęborku skazał kierownika prac i właściciela firmy. Marek M. otrzymał wyrok w zawieszeniu, a właściciel Leszek B. - karę dwóch lat pozbawienia wolności. Obydwaj skazani odwołali się od orzeczeń sądu.

We wtorek w słupskim sądzie okręgowym odbyła się kolejna rozprawa. Piotr Mielcarek, obrońca oskarżonego Leszka B., wskazywał na błędy popełnione przez sąd pierwszej instancji: - Moim zdaniem sąd w pierwszej instancji dopuścił się dowolnej oceny zeznań jednego ze świadków.

Mirosław Rekowski, oskarżyciel posiłkowy, domagał się podtrzymania wyroku sądu pierwszej instancji. Jak zaznaczał, dla spokoju matki i żony zmarłego mężczyzny: - Oskarżony doskonale wiedział, jak prawidłowo powinny przebiegać prace przy kopaniu studni.

Marka M. - drugiego ze skazanych mężczyzn nie było wczoraj w sądzie. Wyrok po apelacji w tej sprawie ma zapaść za tydzień.

mp/jż

Posłuchaj

Piotr Mielcarek, obrońca Leszka B.
Mirosław Rekowski, oskarżyciel posiłkowy