fot. Brücke-Osteuropa/wikimedia
Lotnisko we Frankfurcie nad Menem wznowiło pracę po trzech godzinach przerwy, spowodowanej incydentem w strefie odpraw. Pracownik ochrony, pomimo pozytywnego testu na śladowe ilości materiałów wybuchowych, wpuścił czteroosobową francuską rodzinę na teren zamknięty. Natychmiast wszczęto alarm.

- „To był błąd pracownika kontroli” - napisał na Twitterze przedstawiciel policji federalnej. Cała rodzina została przez policję zatrzymana na lotnisku, przesłuchana i zezwolono jej kontynuować podróż.

Dopiero po trzech godzinach przywrócono pracę lotniska. W porcie panuje jednak chaos, przed okienkami tworzą się kolejki. Pasażerowie skarżą się na brak informacji na temat lotów. Ze względu na wysoką temperaturę, pasażerom rozdawana jest woda i przekąski. Administracja lotniska i przedstawiciele Lufthansy próbują uspokoić zdenerwowanych podróżnych, zapewniając, że dodatkowy personel jest już w drodze do pracy.

W związku z tą sytuacją na razie odwołano 50 lotów. Operatorzy lotniska informują, że pasażerowie muszą się liczyć z licznymi opóźnieniami.

IAR/ar