fot. wkipedia.org/ Stiopa
Wygryzają dziury w izolacji dachów, przegryzają instalacje elektryczne i wzbudzają strach. Mowa o kunach, które uprzykrzają życie mieszkańcom domów na osiedlu Zatorze w Słupsku.

 Jak sami podkreślają problem z tymi dzikimi zwierzętami pojawił się już wcześniej:

- Mam przerwane kable w garażu, dach musieliśmy poprawiać w ubiegłym roku, bo wszędzie były powygryzane dziury. Strach przede wszystkim o dzieci. Nie wiadomo, czy otwierać okno, bo zobaczyłam u sąsiadki kunę. To jest problem, który istnieje od dwóch, trzech lat.

Urzędnicy miejscy zaznaczają, że nie maja większego wpływu na tę sytuację. Zgodnie z prawem dzikie zwierzęta po wyłapaniu na terenie miasta muszą być wywiezione do specjalnych ostoi. Takich w województwie pomorskim jest tylko kilka. Najbliższa jest w okolicach Kartuz -mówi Marek Biernacki, wiceprezydent Słupska:

- To paradoksalnie jest efekt czystego środowiska. Chcemy wprowadzić przy nowych konkursach obowiązek odbioru od mieszkańców wyłapanych zwierząt, ale tylko na chwilę, na przekazanie ich do tzw. ostoi, a to są dodatkowe koszty.

Obowiązek odbierania dzikich zwierząt ma pojawić się w umowie ze schroniskiem dla zwierząt od przyszłego roku.

mp/ds