fot. Arkadiusz Wilman
Mało tlenu, mało pokarmu, a w efekcie mało ryb w Bałtyku. Na Politechnice Koszalińskiej zakończyła się konferencja naukowa pod hasłem „Stan zasobów ryb i środowiska Morza Bałtyckiego”.

O złej kondycji populacji bałtyckiego dorsza mówił m.in. dr Piotr Margoński z Państwowego Instytutu Badawczego: - Na stan stada tej ryby prawdopodobnie oddziałuje równocześnie wiele niekorzystnych czynników środowiskowych.

Jednym z poważnych problemów jest brak tlenu na dnie Morza Bałtyckiego. Nie lepiej wygląda też stan populacji ryb wędrownych, np. łososi.

- Nie ma ryb wędrownych bez możliwości wędrówek. Stan rzek, dróg migracji oraz rejonów tarliskowych to kluczowe sprawy - podkreślił prof. Piotr Dębowski z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie.

W konferencji wzięli również udział przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz członkowie zespołu doradczego do spraw rybołówstwa bałtyckiego.

Do słabego wykorzystania kwot połowowych (18 proc. w przypadku dorszy, 24 proc. - łososi) odniósł się, w rozmowie z Polskim Radiem Koszalin, Janusz Wrona, dyrektor departamentu rybołówstwa Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. - Jeśli chodzi o dorsza to obserwujemy bardzo zły stan zasobów i złą kondycję ryb. Polityka powinna iść w takim kierunku, w jakim poszły nasze decyzje. Chodzi o wymiary okresów ochronnych i odsunięcie połowów o 6 mil morskich od brzegu. Niestety te decyzje dotyczą tylko polskich rybaków i trudno nam do nich przekonać innych łowiących na Bałtyku.

Janusz Wrona dodał, że połowy paszowe powinny być bardzo mocno ograniczone: - Jeżeli zależy nam na odbudowaniu pewnych stad, np. dorsza, to powinniśmy ograniczać połowy na stadach, które są naturalną karmą dla tych, których stan chcemy poprawiać. Połowy paszowe cały czas niestety rosną.

aw/ak/ar

Posłuchaj

dr Piotr Margoński z Państwowego Instytutu Badawczego
prof. Piotr Dębowski z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie