fot. pixabay
O stanie i zasobach Morza Bałtyckiego dyskutować będą dziś rybacy, eksperci i przedstawiciele ministerstwa.

Słabe wykorzystanie kwot połowowych. W przypadku dorszy to 18 procent, a łososi 24. - Zjawisko jest niepokojące - powiedział Polskiemu Radiu Koszalin Janusz Wrona dyrektor departamentu rybołówstwa ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Jego zdaniem jest wiele przyczyn takiej sytuacji: - Jeśli chodzi o dorsza to obserwujemy bardzo zły stan zasobów i kondycję ryb. Polityka powinna iść w takim kierunku, w jakim poszły nasze decyzje, czyli wymiary okresów ochronnych i odsunięcie połowów o 6 mil morskich od brzegu. Niestety te decyzje dotyczą tylko polskich rybaków i trudno nam do nich przekonać innych łowiących na Bałtyku.

Na stan ryb wpływ mają też między innymi foki i pasożyty. Jak podkreślił Janusz Wrona połowy paszowe powinny być bardzo mocno ograniczone: - Dotyczy to gatunków, które stanowią pokarm dorsza. Jeżeli zależy nam na odbudowaniu pewnych stad, to powinniśmy ograniczać połowy na stadach, które są naturalną karmą dla tych, których stan chcemy poprawiać. Połowy paszowe cały czas rosną i jest to zjawisko niepokojące również dlatego, że wykonują to bardzo duże statki.

Z dotychczasowych analiz wynika, że zadowalające jest wykorzystanie kwot w przypadku ryb pelagicznych, czyli szprot i śledzi.

Sytuacji środowiska Morza Bałtyckiego, stanu zasobu ryb będzie dotyczyć dzisiejsza konferencja w Koszalinie na Politechnice. Wezmą w niej udział między innymi przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, członkowie zespołu doradczego do spraw rybołówstwa bałtyckiego, rybacy, naukowcy.

AK/ez