fot. Mateusz Sienkiewicz
Wieczorny spacer mógł zakończyć się tragedią. Tak się nie stało, bo na miejscu pojawił się komendant usteckiej placówki Straży Granicznej. Major Arkadiusz Urlich uratował 46-latka.

Podczas spaceru brzegiem zachodniej plaży w Ustce major Urlich zauważył na piasku porzucone buty. - Zacząłem rozglądać się dookoła i zobaczyłem dryfującego mężczyznę - mówi w rozmowie z Polskim Radiem Koszalin: - Na początku pomyślałam, że ktoś morsuje, jednak później zdałem sobie sprawę, że każda fala przykrywa głowę poszkodowanego i dryfuje on w kierunku trzeciego mola. Mężczyzna w pobliżu złapał prawdopodobnie grunt pod nogami i zaczął iść w moją stronę, wtedy do niego dobiegłem i wyciągnąłem na brzeg.

Uratowany mężczyzna to 46-letni Artur Srebro, mieszkaniec Tarnowa, który na co dzień pracuje przy budowie tarczy antyrakietowej w Redzikowie. Jak relacjonuje, podczas spaceru brzegiem morza został wciągnięty do wody przez silny prąd wsteczny. Po uratowaniu przez pogranicznika z objawami hipotermii został przewieziony do słupskiego szpitala. Dziś przyszedł osobiście podziękować niosącemu ratunek: - Dzięki niemu mogę państwu wszystko opowiedzieć. Inaczej pewnie byłbym już w innym wymiarze i byśmy już nie rozmawiali. Ustkę zachowam w sercu na zawsze i będzie ono biło dla straży granicznej.

Zdaniem lekarzy to właśnie szybka pomoc komendanta usteckiej placówki Straży Granicznej sprawiła, że 46-latek może bezpiecznie wrócić do swojej rodzinnej miejscowości.

MS/ez