fot. facebook.com/Schronisko-Animals-w-Białogardzie
Dziś przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Szczecinie odbyła się rozprawa w sprawie zakazu prowadzenia schroniska dla zwierząt w Białogardzie i wykreślenia go z rejestru.

Według środowisk zajmujących się prawami zwierząt sytuacja zwierząt w tym schronisku jest dramatyczna, psy są głodzone, nieleczone, padają z wycieńczenia i chorób. Opinię tę podziela Powiatowy Lekarz Weterynarii, według którego schronisko powinno zostać zamknięte.

- Zarzuty były konkretne - powiedział Polskiemu Radiu Koszalin doktor Maciej Prost zachodniopomorski wojewódzki lekarz weterynarii - Jednym z głównych zarzutów był stan bud w pomieszczeniach kwarantanny, druga rzecz to dostęp do wybiegów, a trzecia to stan podłoża w poszczególnych kojcach. Wyrok nie mógł być inny, takiego oczekiwałem.

Decyzją Sądu oburzony jest inspektor schroniska Animals w Białogardzie Jerzy Harłacz . - Jest to złośliwe, zaplanowane działanie doktora Prosta w celu zamknięcia schroniska. Powstało drugie schronisko, więc po co w mieście dwa. Wyrok zapadł jaki zapadł.

Sędzia Maria Mysiak , rzecznik Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zaznacza , że Jerzy Harłacz ma możliwość odwołania się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. - Trzeba pamiętać, że Wojewódzki Sąd Administracyjny jest sądem pierwszej instancji. Jego wyroki podlegają zaskarżeniu. Jeśli Pan Harłacz chce wnieść skargę to powinien w terminie 7 dni złożyć wniosek o uzasadnienie, a później wnieść ewentualną skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Według zachodniopomorskiego lekarza weterynarii średnia śmiertelność psów w schronisku Animals w Białogardzie jest wyższa niż w innych tego typu placówkach w regionie i kraju.

RP/IAR/ez