fot. prntscreen/youtube.com
To nowe oznakowanie, które zamontowano po wypadku z udziałem 3,5-miesięcznej dziewczynki. Takie symbole będą musiały na razie wystarczyć, bo na barierki trzeba będzie trochę poczekać.

Nie jest to miejsce w pełni bezpieczne, ale nie wyobrażamy sobie, aby zostało całkowicie zamknięte dla mieszkańców i turystów - mówi Jacek Graczyk, burmistrz Ustki:

- Mieszkańcy nie chcieliby, aby taka atrakcja, jaką niewątpliwie są falochrony, została wyłączona z ruchu pieszego. Dlatego mam taki apel - zachowajmy zdrowy rozsądek, zwłaszcza przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Nie wolno nam na falochrony wchodzić.

Mieszkańcy i turyści, którzy spacerowali po usteckim falochronie podkreślali, że żadne znaki i ostrzeżenia, nie zastąpią zdrowego rozsądku:

- Ta sytuacja, która się wydarzyła dała ludziom dużo do myślenia. Opowiadaliśmy tę historię córce i jest ona dużo bardziej ostrożna. Jednak przede wszystkim jest potrzebny zdrowy rozsądek.

W kanale portowym nie będą zamontowane teraz żadne barierki. Będzie to możliwe dopiero po zakończeniu przebudowy falochronu, do której przygotowuje się Urząd Morski w Słupsku.

Przypomnijmy, na początku września podczas spaceru, przez nieuwagę rodziców, wózek z 3,5-miesięcznym dzieckiem stoczył się z molo do wody. Według ustaleń rodzice prawdopodobnie nie zauważyli, że na molo jest uskok.

IAR/Radio Gdańsk/Redakcja/ds

Czytaj więcej