fot. Mateusz Sienkiewicz
Chętnych do pomocy było tak wielu, że trzeba było zamknąć listę. Wolontariusze z puszkami pojawili się dziś po raz kolejny na nekropoliach w Słupsku i w okolicznych miejscowościach.

W niedzielę, kiedy zorganizowano pierwszy dzień zbiórki, nie przestraszyły ich nawet silny wiatr i opady deszczu. Teresa Jerzyk, dyrektorka Hospicjum Bożego Miłosierdzia nie ukrywa satysfakcji z postawy młodych ludzi, którzy co roku spieszą z pomocą placówce:

- Rano zadzwoniłam, chcąc odwołać zbiórkę, ale panie mówiły, że uczniowie już są i w ogóle nie chcą o tym słyszeć. Na kogo mamy liczyć, jeżeli nie na tych młodych ludzi. O dobrej pracy hospicjum świadczy ilość wolontariuszy.

Co roku listopadowa zbiórka na rzecz hospicjum była swoistą „walką o przetrwanie”. Zebrane środki były potrzebne do utrzymania działalności placówki dla osób terminalnie chorych. W tym roku sytuacja się zmieniła - mówi Teresa Jerzyk:

- Jesteśmy na takim etapie, że zbieramy na wszystkie inne rzeczy, które są potrzebne hospicjum. Potrzebne jest przemalowanie, zepsuciu ulegają różne przedmioty. Staramy się tak działać, żeby z tyłu głowy nie pojawiała się myśl, jak my z tym wszystkim sobie poradzimy.

W tym roku Hospicjum Bożego Miłosierdzia w Słupsku obchodzi 20-lecie swojej działalności.

ms/ds