fot. wikipedia.org/ JDavid
Komornicza licytacja majątku firmy oznaczałaby faktyczny koniec jej istnienia. - Bez elementów linii produkcyjnej warzenie piwa byłoby już niemożliwe - mówią pracownicy.

Sytuacja browaru w Połczynie Zdroju jest dramatyczna. Produkcja została wstrzymana na początku roku, a pracownicy nie mają za co żyć. - Pensji nie dostajemy od maja, a jednocześnie jesteśmy cały czas zatrudnieni, tyle że tylko teoretycznie - mówią przedstawiciele związków zawodowych działających w browarze. 

Jako że browar jest największym przedsiębiorstwem w regionie, jego sytuacją żywo interesują się mieszkańcy Połczyna. - To jest tragedia dla wielu ludzi, bo pracowały tam całe rodziny - usłyszeliśmy.

Ci, z którymi rozmawialiśmy uważają, że firmie powinny pomóc władze gminy. Te jednak mają częściowo związane ręce, ponieważ browar jest prywatny. - Robimy jednak co możemy, by nie pogarszać jego sytuacji, choćby nie ściągamy należnych podatków - podkreśla wiceburmistrz Mirosław Pierz.

Inni wierzyciele są jednak mniej wyrozumiali i doprowadzili do wszczęcia egzekucji komorniczej. Licytację ruchomych części majątku firmy zaplanowano na czwartek (12 października). - Jeśli do niej dojdzie, oznaczać to będzie faktyczny koniec browaru, bo bez niektórych elementów nie da się wznowić produkcji - wskazują związkowcy, którzy w środę otrzymali od władz browaru zapewnienie, że te robią wszystko, by licytacja się nie odbyła.

Wygląda na to, że ich zabiegi przyniosły skutek, bo - jak dowiedzieliśmy się w czwartek rano - licytacja została odroczona. Prezes spółki miał też obiecać pracownikom wypłacenie części zaległych wynagrodzeń - za maj. Niestety, od wtorku nie udało nam się z nim skontaktować.  

rw/ds


Posłuchaj

Odroczono licytację w połczyńskim browarze - relacja Rafała Wolnego