fot. Mateusz Sienkiewicz
Czworo dzieci, w tym dwutygodniowe niemowlę karmione piersią trafiło do tymczasowej rodziny zastępczej. Matka twierdzi, że odebrano je z powodu biedy. Urzędnicy odpowiadają - to wieloletnie zaniedbania.

Od kilku dni pani Paulina walczy o powrót do domu czworga dzieci, które zostały jej odebrane decyzją sądu rodzinnego w Szczecinku. Podstawą takiego działania było zawiadomienie z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Zdaniem sądu był to „niepokojący sygnał dotyczący realnego zagrożenia zdrowia i życia dzieci”.

Matka, z którą rozmawiał reporter Polskiego Radia Koszalin twierdzi, że nie było ku temu żadnych przesłanek: - Uczestnicy zaniedbują podstawowe potrzeby dzieci, w tym zdrowotne. Chodzi o to, że musieliśmy przełożyć wizytę u kardiologa. Higieniczne – chodzi o delikatne odparzenie córki. Żywieniowe i wychowawcze – nie wiem, o co chodzi, bo dzieci miały co jeść. Wychowawcze – mieliśmy problemy z synkiem, o których zawsze wspominaliśmy pani z MOPS-u. Nie posiadają pieluch dla najmłodszych dzieci, pieluchy zawsze były. Tutaj nie ma przesłanek, żeby zabrać dzieci.

Rodzina pani Pauliny od 2005 roku jest pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Zdaniem Agnieszki Osowskiej kobieta ani jej partner nie wykazywali chęci współpracy, dlatego przed kilkoma miesiącami ograniczono im prawa rodzicielskie. To jednak niewiele zmieniło - dodaje pracownica szczecineckiego MOPS-u: - Rodzina z nami nie współpracowała. Nie wywiązywała się z uzgodnień. Nie było żadnych pozytywnych zmian, wręcz miałyśmy wrażenie, że sytuacja w rodzinie pogarsza się. To jest rodzina, która nie potrafi poradzić sobie z opieką nad czwórką dzieci. Wynika to m.in. z ich oporu wobec zmian własnych postaw, złych postaw.

Mieszkańcy Szczecinka i okolic ruszyli z pomocą pani Paulinie. Zadeklarowali, że wyremontują jej mieszkanie, aby dzieci mogły wrócić do godnych warunków. Urzędnicy podkreślają jednak, że oprócz remontu potrzebna jest też współpraca rodziców z pomocą społeczną.

ms/rż

fot. Mateusz Sienkiewicz

Posłuchaj

pani Paulina, matka dzieci
Agnieszka Osowska z MOPS-u