fot. Arkadiusz Wilman
Rodzice dzieci mają szereg zastrzeżeń do podjętej akcji ratowniczej.

W ich imieniu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez ratowników złożył w koszalińskiej prokuraturze adwokat Paweł Zacharzewski.

- Rodzice uważają, że nie wszystko było tam jak należy. Chcą, aby organy do tego powołane tę sprawę wnikliwie zbadały. Każdy, kto był na plaży w Darłówku wie, że odległość między falochronem a najbliższym stanowiskiem ratowników to niecałe 95 metrów. Dramat rozegrał się na tym dystansie. To czy była to plaża strzeżona czy niestrzeżona nie ma znaczenia. Bo jakie te 95 metrów ma znaczenie w kontekście życia? - powiedział adwokat.

Paweł Zacharzewski apeluje o powstrzymanie się od komentowania i oceniania tej tragedii: - Jest to największa tragedia, z którą może mierzyć się człowiek. Sprawa jest rozwojowa. Część informacji, które pojawiają się w mediach może być nieprawdziwa. Proszę też o refleksję osoby komentujące, bo rodzina je czyta.

Będzie to drugie śledztwo w sprawie. Koszalińska prokuratura prowadzi od wczoraj śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.

Przypomnijmy, troje dzieci we wtorek porwało morze. Fale wyrzuciły ciało jednego z nich, 14 -latka na gwiazdobloki. Chłopiec był reanimowany, po kilku godzinach zmarł w szpitalu. Zaginione dzieci to jego 11-letnia siostra i 13- letni brat.

aw/ar

Czytaj więcej

Posłuchaj

adwokat Paweł Zacharzewski o zawiadomieniu
Paweł Zacharzewski apeluje o powstrzymanie się od komentowania i oceniania tej tragedii