fot. pixabay
Ratują życie, dzieląc się bezcennym lekiem i promują ideę pomagania.

Odznaczenie odebrał między innymi starszy szeregowy Łukasz Sadowski z 8. Pułku Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie. W jego rodzinie krwiodawstwo to tradycja: - Żona służy ze mną w 8. pułku, też oddaje krew. Mundur zobowiązuje. Jest to kolejna rzecz, jaką można zrobić dla społeczeństwa, dla obywateli. Zwłaszcza gdy ktoś z bliskich, z rodziny, ze znajomych opowiada, że ktoś ucierpiał w wypadku i potrzebna była krew. Jest taka lekka radość, że  to na pewno niejednemu z nas pomoże, uratuje życie bądź zdrowie.

Doktor Waldemar Ślęzak, od lat związany z krwiodawstwem w Koszalinie, podkreślił, że bycie krwiodawcą to wielka satysfakcja, ale nie tylko: - Przyszli czy obecni krwiodawcy powinni sobie zdawać sprawę, że oddając krew, sami dbają o swoje zdrowie. Przy każdym oddaniu jest monitorowany ich stan zdrowia, są monitorowane wszystkie wirusy, bo przy każdej donacji to sprawdzamy. Poza tym najważniejsza jest satysfakcja, że możemy komuś pomóc w tak niebolesny sposób.

Krwiodawcą może zostać każda zdrowa osoba od 18 do 60 lat w przypadku kobiet lub 65 - w przypadku mężczyzn. Co ważne, krwiodawców przybywa, powiedziała PRK Ewa Kłosińska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie: - Kilkanaście lat temu więcej mężczyzn oddawało krew, teraz też pojawiają się kobiety. Poza tym wśród młodzieży, która jest wcześniej przez nas edukowana, pojawiła się taka moda, że jak tylko skończę 18 lat, jak otrzymam dowód osobisty, to wybieram się do regionalnego centrum lub do terenowego oddziału, lub do naszego ambulansu oddać krew.

Odznaki „Zasłużony dla zdrowia narodu” otrzymują krwiodawcy, którzy oddali 20 i więcej litrów krwi.

ap/aj

Posłuchaj

starszy szeregowy Łukasz Sadowski z 8. Pułku Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie
doktor Waldemar Ślęzak, od lat związany z krwiodawstwem w Koszalinie
Ewa Kłosińska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie